W krajach o utrwalonej gospodarce rynkowej daje się słyszeć powiedzenie,
że małe firmy to mięso armatnie dla dużych. Firm tych jest zawsze najwięcej,
powstają jak grzyby po deszczu i równie szybko giną. Rotacja w pierwszym roku
działalności dochodzi tu do 30%. Firmy te testują własnymi środkami rynek
"łapiąc się za każdy potencjalny towar do zbycia". Z wyników tych
testów korzystają duzi. Czy tak musi być? Być może, ale firmom tym radzę
by walczyły z dużymi ich własną bronią: przemyślaną strategią. Jak powiedział
swego czasu Premier Belka "nie będę się kopał z koniem". Powiedział
to przy innej niż sprzedaż okazji ale w 100% dotyczyło to jego strategii w
owym czasie. A kto kopie się z koniem ten w najlepszym wypadku ma tylko
siniaki. Co powinna więc robić mała firma?