Nagle na kilku grupach dyskusyjnych pojawiły sie ostatnio pytania jak sprzedać
modelowanie procesów. Popularyzuje się chyba notacja BPMN (Business Process
Modeling Notation, zestaw symboli i zasad ich użycia do modelowania procesów w
organizacjach) i biblioteki symboli do MS Visio a także notacja UML (Unified
Modeling Language, zestaw symboli do dokumentowania analizy obiektowej i
obiektowych modeli systemów informacyjnych). Nie jedna rozmowa pozwoliła
mi szybko się przekonać się, że chodzi o rysowanie a nie o modelowanie. Bo
model procesu opisuje zjawisko i jest zrozumiały zaś rysunek procesu to
obrazek pokazujący tylko to powiedział pan Jan w trakcie wywiadu a rysownik to
skrzętnie narysował, najczęściej jakimś fajnym programem do rysowania
diagramów, nie raz jest to MS Visio.
Jak już na jednej z tych grup napisałem, rysunki zawsze można tworzyć i sprzedawać
i są tacy co je kupują, modelowanie zaś to wstęp do analizy modelowanego
zjawiska, a jest nim także proces biznesowy.
Uważam także, że do modelowania
potrzebna jest znajomość ogólnej
teorii systemów, teorii
modeli i analizy
obiektowej w przypadku UML, do modelowania firm i organizacji
dodatkowo wiedza z teorii zarządzania. Bez tego można np. wieżę Eiffla nie zamodelować
(stworzyć jej model) a co najwyżej ją narysować, nawet bardzo ładnie ale
bez zrozumienia tego jak powstała i dlaczego się jeszcze nie zawaliła.
Czym sie różni rysunek wieży Eiffla od modelu tejże wieży? No tym,
że rysunek poza tym, że nie raz ładnie wygląda na ścianie nie przyda się
do analizy odporności wieży na podmuchy wiatru, nie przyda się do oceny jej
sztywności, nie przyda sie nawet do dokładnego wyliczenia ile czasu będzie
spadał z niej samobójca (teraz jest siatka więc już nie spadają). Dziś
powiem troszkę o modelach jakimi są także mapy procesów, nie będziemy modelowali
statków.
Prawdziwy model
Model to przede wszystkim narzędzie analityczne i komunikacyjne. Analityczne
bo model powinien bez potrzeby kontaktu z pierwowzorem zachowywać sie
tak jak on (w wybranym kontekście oczywiście). Komunikacyjny bo powinien być
zrozumiały dla osoby nie biorącej udziału w jego tworzeniu. Po trzecie model powinien
odwzorowywać istotę badanego zjawiska a nie kopiować jego poboczne cechy lub opisywać
nie wnoszące nic do badania informacje oczywiste lub wręcz zaciemniające istotę
problemu. Model wieży Eiffla do celów zbadania oporów powietrza nie musi zawierać
informacji o kolorze i o tym ile schodów należy pokonać by na nią wejść. Na tej samej zasadzie rysowanie na diagramie
faktu, że np. dokument jest komukolwiek przekazywany z ręki do ręki jest
rysownictwem a nie modelowaniem.
Nie będę tu rozwijał tego wątku gdyż temat dokładnie zdefiniowałem w
treści mojego kursu (patrz koniec tego tekstu) ale tu kilka przykładów. Oferta w pewnej firmie jest tworzona przez
handlowca, zatwierdza ją dodatkowo jego przełożony jeżeli wartość oferty przekracza 10.000zł.
Handlowiec pracujący krócej niż kwartał zanosi do zatwierdzenia wszystkie
swoje oferty. Na diagramie, który swego czasu audytowałem było sześć
czynności (sześć prostokącików) nazwanych "Przekazanie dokumentu...".
Konia z rzędem temu kto pokaże tu wartość dodaną (patrz słownikowa
definicja procesu biznesowego). Skoro jedna osoba dokument przygotowała a druga
go czyta to oczywistym jest, że dokument musi zostać tej osobie przekazany. Nie musimy (i nie
powinniśmy) pisać tego w jaki sposób się to stało bo może to ulec zmianie
bez utraty istoty procesu (następstwa czynności) ot choćby po wprowadzeniu elektronicznego
obiegu dokumentów (tu ewentualnie jest miejsce na modelowanie wymagań
funkcjonalnych na system IT ale to inny model!).
Pierwsza rada dla Państwa: jeżeli osoba modelująca Wam procesy umieści na
diagramach czynności oczywiste to znaczy, że jest to rysownik a nie
modelarz. Bo jeżeli nawet np. czynność przekazania dokumentu jest istotna z
powodów czasowych a planujemy symulacje czasu trwania procesu na podstawie tego
modelu to należy ją połączyć z procesem (czynnością) opracowania
dokumentu bo celem procesu opracowania dokumentu jest to by znalazł sie on w rękach
osoby, dla której został przygotowany i musi do niej dotrzeć co jest
oczywiste. Pomijam, że osobiście nie widzę
nic wartościowego w takich symulacjach ale to moje subiektywne zdanie.
Drugi przykład (także z życia). W pewnej instytucji (nie mogę zdradzić
jakiej niestety, jest to ważna instytucja) uaktualniałem modele procesów i
dodawałem nowe. Jakież
było moje zaskoczenie gdy znalazłem na jednym z diagramów niemalże algorytm obsługi
sprzętu służącego do przekazywania depesz. Proces wysłania lub odebrania
depeszy tym sprzętem jest dokładnie opisany w instrukcji obsługi. Sam proces
odebrania lub wysłania zawsze ma ten sam cel, sprzęt może zostać wymieniony
na nowszy jednak proces nie ulegnie zmianie a tu proszę: model instrukcji obsługi!
Po drugie sprzęt jest typowy dla tego typu instytucji i umiejętność jego obsługi
jest zapisana w oczekiwanych kwalifikacjach pracowników zatrudnianych w tej organizacji
(oczekiwane kompetencje na tym stanowisku opisane w dziale kadr). Tak więc jeżeli ktoś Państwu
"modeluje" podręczniki lub kompetencje pracownika to jest to rysownik a nie modelarz.
Tu niestety tym rysownikiem był konsultant rodem z międzynarodowej korporacji.
Nie chodzi mi o krytykę tejże korporacji bo ma ona nie małe osiągnięcia na
polu modelowania właśnie procesów, jednak dlaczego wysłali rysownika? Nie
wiem.
Tak więc model procesów biznesowych, którego celem jest opisanie tego jak
powstaje wartość dodana w firmie i jak jest firma zorganizowana nie powinien
zawierać algorytmów pracy, opisów czynności oczywistych czy też opisów oczekiwanych
kompetencji. Wtedy modele procesów są na prawdę wartościowymi dokumentami,
nie są to setki stron papieru, można je przeczytać bez potrzeby wlewania w
siebie litrów RedBull'a, opisują sedno rzeczy, doskonale nadają się np. do
sprecyzowania wymagań na system IT czy też wdrożenia Zrównoważonej Karty Wyników.
Nie zapominajmy jednak, że rysownicy rozliczają się z ilości papieru a
modelarze z liczby modeli zaś dobry model procesów jest jak wiersz: sztuką
jest jego stworzenie ale do przeczytania powinna wystarczyć znajomość
alfabetu i jeden wieczór. Niestety w wielu firmach spotykam się tylko z rysunkami i nie dziwię się,
że prezesi tych firm nie widzą w tym sensu.
Krótko o narzędziach
Na zakończenie kilka słów o narzędziach pracy modelarza. Modele można robić ołówkiem
na papierze i jest to także dobry sposób. Można sobie troszkę ułatwić
rysowanie jakimś programem do tworzenia schematów blokowych (np. mój ulubiony
kiedyś MS Visio). Jednak nie raz mamy do czynienia z modelami dużych organizacji, modelami
zawierającymi wiele elementów i skomplikowanych zależności. Próba wykonania
ich prostym narzędziem nie jest niemożliwa ale jest bardzo pracochłonna i
obarczona ryzykiem powstania wielu błędów niespójności. W takich
przypadkach faktycznie potrzebny jest kilku poziomowy system kontroli jakości
by tego typu błędy wychwytywać, jest to jednak wyjątkowo kosztowny i czasochłonny
proces (nawet kilku konsultantów zaangażowanych w wytworzenie jednego
diagramu!).
Na szczęście na rynku dostępne są systemy dedykowane do tego typu pracy.
Powszechnie nazywane są systemami typu BPM (Business Process Management) lub
bardziej rozwinięte systemy klasy CASE (Computer Aided System
Engineering). Czy
warto w nie inwestować? Warto. Bo wyobraźcie sobie Państwo, że Waszą pracę
magisterską nafaszerowaną rysunkami z wielopoziomowym systemem rozdziałów i
podrozdziałów, indeksów pojęć i przypisów zleciliście do przepisania
osobie mającej do dyspozycji tylko Notatnik z systemu Windows a osoba ta
rozlicza się z Wami za czas pracy. Tak właśnie wygląda praca z diagramami
nie tylko w Visio bo znam takich co robią to za pomocą programu do tworzenia prezentacji. Nie twierdzę, że modele te są złe, one po prostu
są koszmarnie pracochłonne i kosztowne.
Tak więc na początku projektu należy sobie zawsze odpowiedzieć na
pytanie: modelarz czy rysownik. Po drugie nie kupujcie modelowania tylko płaćcie
ekspertom za wsparcie w rozwiązywaniu Waszych problemów i dokumentowaniu Waszych decyzji
bo model to także doskonały sposób na udokumentowanie decyzji ot choćby właśnie
organizacyjnych (np. dla potrzeb norm jakości ISO).
Tych, którzy chcą podjąć próbę samodzielnego modelowania procesów
zapraszam zaś na mój autorski kurs dostępny zdalnie, opis kursu: Modelowanie
procesów biznesowych w analizie systemowej.
W przygotowaniu mam
artykuł o modelowaniu systemów z pomocą notacji UML jako zapis moich przemyśleń
po konferencji na ten temat wiec zapraszam do subskrybowania mojego newslettera.